Organizacje działające w kampanii „No MegaTrucks” alarmują: Komisja Unii Europejskiej przychyla się do zmian dyrektywy określającej maksymalne rozmiary i tonaż ciężarówek, które mogą poruszać po unijnych drogach. Jeśli zmiany zostaną wprowadzone, to na ulice wszystkich krajów członkowskich wyjadą mierzące 25 metrów długości i ważące 60 ton megaciężarówki (longer and heavier trucks – LHVs). Ich obecność na drogach będzie stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników ruchu, znacząco pogorszy stan infrastruktury drogowej i kolejowej oraz przyczyni się do degradacji środowiska naturalnego. Plany Komisji Europejskiej nie spotkały się z aprobatą opinii publicznej krajów członkowskich, mimo to kolejne rządy państw (Danii, Niemiec, Holandii i Belgii) opowiadają się za zmianami przepisów.


Koszty zewnętrzne włączenia megaciężarówek do ruchu drogowego

Większość europejskich dróg i elementów infrastruktury drogowej jest przystosowana do obsługi tirów, których długość – zgodnie z dyrektywą 96/53 – nie przekracza 18.25 metrów, a łączna waga nie jest większa niż 40 ton. Do tej pory megaciężarówki poruszały się tylko po kilku państwach europejskich: od lat korzystają ze szwedzkich i fińskich dróg, a od niedawna również niemieckiej, duńskiej i holenderskiej infrastruktury w ramach tak zwanych „okresów próbnych”, które de facto stanowią zgodę rządów na transport towarów za pośrednictwem LHVs. Jeśli megaciężarówki dostaną pozwolenie na korzystanie z dróg publicznych wszystkich krajów członkowskich, wygenerują koszty zewnętrzne liczone w bilionach euro, które obciążą podatników i obniżą jakość życia mieszkańców Unii Europejskiej.


Megaciężarówka blokuje skrzyżowanie w Stuttgarcie. Źródło:Allianz pro Schiene/Kraufmann

Do pierwszej kategorii zagrożeń, jakie niosą ze sobą planowane zmiany w regulacji przepisów o transporcie, należy zaliczyć znaczny spadek bezpieczeństwa na drogach i utrudnienia w komunikacji. Wypuszczenie na ulice megaciężarówek może wiązać się z podwojeniem liczby ofiar wypadków samochodach, gdyż większa masa przekłada się na większą energię kinetyczną wytworzoną przy tej samej prędkości pojazdu, co znacznie podnosi ryzyko śmiertelnego wypadku w czasie kolizji. Również bariery na drogach szybkiego ruchu, projektowane na potrzebny lżejszych samochodów, przestaną spełniać swoje zdanie – zaś ich wymiana na całej długości dróg szybkiego ruchu wymagałaby ogromnych nakładów finansowych. Zwiększenie dopuszczalnej długości tirów z kolei obniży ich zwrotność i utrudni kierowcom samochodów osobowych manewr wymijania. Nieprzygotowane na przyjęcie megaciężarówek są też tunele – wymiana zabezpieczeń przeciwpożarowych pochłonęłaby miliony z krajowych budżetów.


Podniesienie standardów bezpieczeństwa na drogach to jednak nie jedyne wydatki na infrastrukturę, które będą towarzyszyć wprowadzeniu LHVs. Już 40-tonowe ciężarówki niszczą powierzchnie jezdni 160.000 razy bardziej niż samochody osobowe i są główną przyczyną złego stanu dróg – zwiększenie dopuszczalnego tonażu o 20 ton jeszcze pogorszy ten wskaźnik. Nie wiadomo także, czy konstrukcje mostów wytrzymają nacisk, który będą wywierać megaciężarówki, zwłaszcza gdy spotkają się na nich dwa jadące z przeciwnych stron 60-tonowe kolosy. Niemieckie Ministerstwo Transportu oszacowało, że w samych Niemczech koszty utrzymania i modernizacji mostów wzrosną o 8 miliardów euro. Dotychczas nie powstały podobne ekspertyzy w innych krajach członkowskich, choć można przypuszczać, że dla państw naszej części Europy, w których infrastruktura drogowa jest w gorszym stanie niż Niemczech, koszty te będą relatywnie wyższe.


Na zmianie dyrektywy 96/53 ucierpi także transport kolejowy i środowisko naturalne. Zwolennicy wpuszczenia na drogi megaciężarówek przekonują, że największą korzyścią tej decyzji jest redukcja emisji dwutlenku węgla do atmosfery: większy tonaż to mniej tirów potrzebnych do przewiezienia tego samego transportu, a więc mniejsze zużycie paliwa. Nie uwzględniają oni jednak, że megaciężarówki wywołają zjawisko ruchu wzbudzonego. Malejące koszty transportu drogowego zachęcą przedsiębiorców do korzystania z megaciężarówek – w rezultacie tirów na drogach będzie nie mniej, lecz wręcz więcej. Oprócz megaciężarówek trzeba jeszcze wziąć pod uwagę mniejsze samochody dostawcze, które będą kursować między centrami obsługującymi tiry, a tymi punktami docelowymi, do których LHVs nie będą mogły dotrzeć z powodu swoich rozmiarów. Ponadto przeniesienie przedsięwzięć spedycyjnych na drogi dokona się ze stratą dla przewozów intermodalnych, które odbywają się głównie za pośrednictwem najbardziej ekologicznej formy transportu – transportu kolejowego. Szacuje się, że zmiana unijnej dyrektywy przyczyni się do przeniesienia nawet 55% przewożonych towarów z kolei na drogi, co znów spowoduje znaczący wzrost emisji dwutlenku węgla.

 


Kto i dlaczego jest „za” dopuszczeniem megaciężarówek?

Wpuszczenie megaciężarówek na drogi wszystkich krajów członkowskich UE jest więc działaniem niezgodnym z unijną polityką zrównoważonego transportu i interesami jej mieszkańców, którzy będą musieli ponieść cenę nowych kosztów zewnętrznych. Skąd bierze się zatem poparcie Danii, Niemiec, Holandii i Belgii dla planów Komisji Europejskiej? Za zmianami lobbują grupy interesu – na przykład Stowarzyszenie Niemieckiego Przemysłu Samochodowego – do których należą wielcy przewoźnicy drogowi, hurtownicy i producenci ciężarówek. To one będą głównymi beneficjentami zmian – beneficjantami, którzy obarczą wszystkimi kosztami obywateli.


Starania o pozwolenie na ruch megaciężarówek na terenie całej UE trwają od wielu lat, choć już w 2007 roku spotkały się z ostrą krytykę ze strony Rady Unii Europejskiej ds. Transportu. Sceptyczny był również Parlament Europejski. Mimo to Komisja Europejska, obstając przy swoich zamiarach, opublikowała w 2008 roku na swojej witrynie internetowej wyniki badania, które miały przemawiać za zmianami dyrektywy 96/531. Badanie to spotkało się z krytyką ekspertów, którzy wskazywali na jego liczne błędy. Komisja Europejska z początku nie odnosiła się do zarzutów, a później je bagatelizowała, argumentując, że wprowadzenie megaciężarówek przyniesie korzyści społeczeństwu, bo sprawi iż transport drogowy stanie się tańszy (sic!). Taka postawa instytucji europejskiej wywołała falę protestów, w które zaangażowały się organizacje działające na rzecz kampanii „No MegaTrucks” i niektóre kraje członkowskie. Później jednak temat ten zniknął z przestrzeni publicznej dyskusji. Tymczasem Komisja Europejska publikuje kolejne raporty, w których, co prawda, dostrzega negatywne aspekty dopuszczenia LVHs do ruchu (na przykład szacuje koszty przebudowy mostów na 46 miliardów euro i potwierdza zagrożenia dla innych użytkowników dróg), by następnie zupełnie je zignorować.

Jak przeciwdziałać – kampania „No MegaTrucks”

Najlepszą metodę wpływania na decyzje dotyczące transportu, które są podejmowane przez Komisję Europejską, stanowi mobilizowanie krajowych Ministerstw Transportu i posłów Parlamentu Europejskiego. Można tego dokonać prowokując publiczne dyskusje na poziomie ogólnokrajowym. Taki cel działań postawiły sobie 223 organizacje z 24 państw, włączając się w kampanię „No MegaTrucks” – reprezentują one łącznie ponad 13.000.000 swoich członków. W Polsce do tej pory przyłączyło się do akcji 6 organizacji, w tym prowadzący kampanię „Tiry na tory” Instytut Spraw Obywatelskich. Według przeprowadzonych w kilku krajach badań opinii publicznej, obywatele opowiadają się zdecydowanie przeciwko megaciężarówkom: we Francji 81% społeczeństwa nie chce zmian w przepisach o transporcie, Niemczech – 77%, Szwajcarii – 81%, a w Wielkiej Brytanii – 75%. Te wyniki pozwalają z nadzieją myśleć o powodzeniu kampanii „No MegaTrucks” i skłaniają do podjęcia zdecydowanych działań, które mają na celu zainteresować problemem megaciężarówek obywateli pozostałych krajów członkowskich UE.


Instytut Spraw Obywatelskich wezwał Ministerstwo Infrastruktury do zajęcia negatywnego stanowiska wobec dopuszczenia ruchu megaciężarówek w całej Europie (czyli również w Polsce).


Opracował: Przemysław Wewiór

Zdjęcie: Allianz pro Schiene/Kraufmann

Przeczytaj list Prezesa INSPRO Rafała Górskiego do Ministerstwa Infrastruktury


48 komentarzy to “Uwaga, megaciężarówki!”

  1. Kiero1 napisał(a):

    Możecie sobie protestować…ekonomia i tak zadecyduje.

  2. LeeMc napisał(a):

    25 metrów długości na drodze? Brzmi jak kiepski żart, ale jeśli KE dąży do ich wprowadzenia na drogi, to jest to raczej przerażające.

  3. Roman napisał(a):

    Zapewne zapotrzebowanie na energię takich kolosów jest mniejsze. To oczywista korzyść. Skutki ujemne to długość, do której trzeba dostosować zakręty i skręty, bariery energochłonne itd. Problem nośności dróg i mostów. To zapewne skomplikowane zjawisko. Naciski jednostkowe można zmniejszyć stosują zwiększoną liczbę osi i odpowiednie zawieszenia, jednak mosty zazwyczaj są liczone na obciążenie a nie na naciski a ich przeróbka może być kosztowna. Polacy pamiętają skutki wprowadzenie dużego ruchu ciężarowego na szosy o nacisku zamiast 10T  wprowadzono 11,5T. Wynikły z tego kilometry kolein i rozwalone podłoża dróg.
    Jestem przeciwny temu przedsięwzięciu.

  4. zdzichu napisał(a):

    ludzie pomyslcie najpierw, w polsce takie ciezarowki… moze za 20 lat jak juz sie doczekamy dobrej sieci drog to wtedy moze by sie i dalo. jak teraz przez wiekszosc miast ledwo da sie przejechac zwyklym zestawem, to takim nie ma szans, najpierw musza byc autostrady, obwodnice, na pierwszym lepszym rondzie by sie taki zatrzymal, ale juz sie banda krzykaczy znalazla

    • Danuta napisał(a):

      Zdzichu, a kto się teraz pyta jakie mamy drogi?! Gdybyś trochę myślał to wyciągnąłbyś wnioski z rozjeżdżonych, totalnie zniszczonych dróg krajowych, po których odbywa się tranzyt! Nikt nie przejmuje się, że przeładowane litewskie, ukraińskie i białoruskie tiry niszczą za friko nasze drogi i zdrowie Polaków. To, że ściany domów pękają, że ludzie spać nie mogą bo hałas im nie pozwala. W naszym kraju wszystko jest możliwe:(

      • zdzichu napisał(a):

        no to moze ty bys wycignela wnioski dlaczego w innych panstwach pomimo iz rownie duzo jezdzi ciezarowek i jakos nie sa tak poniszczone, samochody jezdzace tranzytem trafiaja sie sporadycznie przeladowane i to w wiekszosci przypadkow przez zle rozlozenie ladunku na naczepie, inna bajka to te ktore poruszaja sie tylko po kraju, ktorych wasza akcja nie dotyczy,przyklad kiedys pracowalem w takiej firmie i na samochod o dopuszczalnej ladownosci 12t mialem zaladowane 14t mleka i 1t kefirow, albo kiedys ladowalem podklady kolejowe na austrie ktore lacznie wazyly 23,6t, przedemna ladowal sie na kraj na oko to mial minimum 30t na sobie, jakby byly obwodnice to by sciany nie pekaly, ale zawsze lepiej krzyczec tiry na tory, w naszym kraju moze i wszystko jest mozliwe ale napewno nie „megaciezarowki” jak sa miasta przy drogach krajowych gdzie na skrzyzowaniu ledwo przechodzi zwykla naczepa, a przy poniesionej pierwszej osi idzie juz po krwezniku to co by sie nie dzialo, to tego sie nie da u nas, a swoja droga jesli juz bysmy sie kiedys doczekali autostrad i obwodnic to czemu nie zawsze to tansze koszta transportu,

      • Kiero1 napisał(a):

        Cały ten tranzyt to kilka procent ruchu ciężarówek,kiedy to do Was wreszcie dotrze ? Nawet gdyby cały tranzyt skierować na tory,tak jak chcecie (a co jest technicznie NIEWYKONALNE) to i tak nikt nie odczuje zmiany na drogach.

  5. Stachu napisał(a):

    Nie zesrajcie sie na miętowo tą kampanią – kolejny zajebiście idiotyczny pomysł, tak samo jak tiry na tory. A jak byście krzykacze użyli kalkulatora to by wam wyszło, że te 25 metrowe zestawy mają mniejszy nacisk na oś niż 40 tonowy zestaw. Aha, mam jeszcze jedną ciekawą kwestie – podajcie mi w jaki dokładnie sposób liczyliście, że ciężarówka zniszczy drogę te 160 czy wiecej milionow razy wiecej niż auto osobowe?
    Z resztą to i tak nic nie da, kabareciarzom nie idzie, to sie doczepili kampani, która jest sponsorowana z podatków polaków, niestety również i z moich 🙁 I w tej kampani nikomu nie chodzi o przeniesienie ''tirów na tory'' tylko, żeby ta kampania się nie powiodła, bo krzykacze stracą swoje dochody. Oby cały ten cyrk jak najszybciej w p*zdu zamknęli

    • Sonienko napisał(a):

      Stachu… widły czekają – bieraj się za robotę

    • Eola1510 napisał(a):

      stachu weź się lepiej za robotę a gadasz bzdury.
      pewnie jesteś tirowcem, gdysz zachowujesz się tutaj tak somo jak na drodze – czyli po hamsku.

      • zdzichu napisał(a):

        haha, ja jestem kierowca ciezarowki i co masz do mnie? a kto tu sie zachowuje po chamsku, komentarz Sonienko wogole nie jest chamski?

    • Zdzicho napisał(a):

      Albo żyjesz na księżycu albo w jakiejś puszczy i w ogóle nie używasz samochodu.  Żenada to obietnice naszych POlityków a jeszcze większa żenada to to, co się dzieje na naszym „rynku” transportowo-drogowym.  Jeżdżę szczególnie dużo w okresie wakacyjnym.  Komfort jazdy na polskich drogach – 100 metrów poniżej dna … i nie wiem czy zbyt dobrej oceny nie wystawiłem.  Wiele dróg rozjeżdżonych,  w pewnych obszarach kraju nie da się po prostu jechać normalnym samochodem (Kutno -> Wyszków -> Białystok -> Kuźnica) bo sznury TIR-ów blokują drogi.  Tak blokują, gdyż sznura 30 TIR-ów po prostu nie da się wyprzedzić.   Kierowcy ciężarówek nader często zachowują się jakby byli sami na drodze.  W dodatku TIR-y przeładowane.  Wakacje to okres wypoczynku, jednak dla mnie jako osoby która musi dowieźć bezpiecznie rodzinę na wakacje i spowrotem, to ciężka praca i stres …

  6. Tadzik628 napisał(a):

    Wprowadzenie mega tirów przełoży się na wzrost ofiar śmiertelnych na Polskich drogach:/

    • adam napisał(a):

      czy nie jest tak, że większe TIRy = mniej Tirów na drogach = mniej wypadków, mniej co2 itd

      • Grzegorz Tyburski napisał(a):

        Nie – TIRy będą większe a ich ilość się nie zmniejszy. Większy TIR z większym obciążeniem spala relatywnie więcej paliwa i emituje więcej spali. Silnik jest większy, pracuje ciężej, generuje więcej hałasu. Nacisk jednostkowy mniejszy? Też głupotę ktoś wymyślił – nie ma znaczenia nacisk jednostkowy jeżeli 60tonowe bydle wjedzie na most. Swojego czasu był wypadek w Bydgoszczy gdzie rozpędzony TIR staranował samochód osobowy i wbił go w drugiego tira. Jeżeli ten sam TIR był by cięższy o kolejne 20 ton to przy takiej szybkości i uderzeniu przesunął by jeszcze TIRa stojącego przed nim i zniszczył następne samochody stojące z przodu (zgodnie z zasadą domina). Jestem przeciwny i powiem szczerze – w dupie mam jak się żyje kierowcom ciężarówek i że mniej będą zarabiać – moje zdrowie, życie, środowisko i komfort jazdy po polskich drogach jest dla mnie ważniejsze. I nie mówcie że jestem egoistą – jesteście takimi samymi martwiąc się tylko o swoje miejsca pracy a resztę społeczeństwa mając w głębokim poważaniu.

  7. antytirówka napisał(a):

    to jest przerażający pomysł, teraz nie da się wytrzymać z obecnym ruchem , a coś jeszcze większego pojawi się na drogach? A co z HAŁASEM, który przy drogach marnuje życie i zdrowie milionów mieszkańców, co z utraconą wartością takich nieruchomości, co z rozpadającymi się zabudowaniami od wstrząsów przejeżdżających tirów, co z niemożnością spania wzdłuż dróg, bo taki hałas ,że nie można funkcjonować, co z drganiami i ich wpływie zdrowie  człowieka.
    W Szwajcarii jak pamiętam ruch w godzinach nocnych dla pojazdów powyżej 3,5 tony jest zabroniony, ze względu na zapewnienie człowiekowi potrzebnego wypoczynku, buduje sie ponad 50 km tunel pod Alpami, żeby transport nie szkodził środowisku florze i faunie górskiej , już nie wspominając o ludziach. Tam są inne potrzeby środowiska i ludzi, czy większa wyobraźnia i ochrona najcenniejszych dóbr.

    • Vgn903 napisał(a):

      Co do tunelu pod Alpami to jego budowę chciał na żądanie swych sponsorów zablokować GREENPACE – z uwagi na zmniejszenie zapotrzebowania na paliwa płynne. A te wielkie ciężarówki spowodują koszmar na drogach. Widzimy co wyrabiają kierowcy po wprowadzeniu nowego systemu opłat.

  8. Eola1510 napisał(a):

    z tymi kolosami nie można dać rady, a jak wpuszczą na drogi jeszcze większe to dopiero będzie tragedia.
    Już obecne ciągle blokują i tarasują drogi bo nie mogą się wyrobić na zakrętach.
    Żeby chociaż kierowcy tych potworów byli trochę kulturalniejsi, a tak oni zachowują się co najmniej jakby byli pępkiem świata.

    • Danrel napisał(a):

      np tak kulturalni jak pewien kierowca samochodu osobowego który dziś wyprzedzał mnie na łuku i musieliśmy (wraz z kierowcą z na przeciwka) uciekać po rowie a gdy go obtrąbiłem to mi środkowy palec pokazał????

  9. Odzyski napisał(a):

    Z punktu ekonomi to kolej i transport wodny zostały przystosowane do transportu masy towarowej na duże odległości. Samochody miały mieć zasięg lokalny. Tymczasem kolej jak i transport wodny został wyeliminowany na rzecz samochodów. Duża zasługa w tym lobby zarówno motoryzacyjnego jak i paliwowego. I jak widać nadal wszystko idzie w tym kierunku. Tu nie chodzi o ekonomikę, ale o zyski producentów samochodów i paliw.

    • majki napisał(a):

      Takie założenia jakie tutaj głosisz to i owszem były czynione, ale w XIX i na początku XX wieku, teraz mamy nieco inne priorytety i technologie niż wtedy, a jeżeli święcie wierzysz w te dyrdymały, które opowiadasz to załóż firmę i spławiaj np. materiał budowlane rzeką, daj znać kiedy zarobisz pierwszy milion, przecież to się bardziej opłaca niz transport kołowy i taki proekologiczny pomysł musi chwycić.

  10. Szeryf napisał(a):

    „Wypuszczenie na ulice megaciężarówek może wiązać się z podwojeniem
    liczby ofiar wypadków samochodach, gdyż większa masa przekłada się na
    większą energię kinetyczną wytworzoną przy tej samej prędkości pojazdu,
    co znacznie podnosi ryzyko śmiertelnego wypadku w czasie kolizji.” – kolejny megadebilizm jaki na tej stronie można znaleźć. Jak autor wyliczył, że liczba ofiar „może się podwoić”? Przeraża mnie liczba ludzi, która łyka takie bzdury.

    • Rp napisał(a):

      Rzeczywiście, wyliczenie zwiększenia liczby ofiar jest nieprecyzyjne, gdyż zwiększając masę, poruszającą się ze stałą prędkością 80 km/h, z 40 ton do 60 ton, otrzymujemy zwiększenie energii kinetycznej tylko półtora raza czyli o 50%. Ta energia wynosi odpowiednio 9 856 kJ i 14 785 kJ. Szeryfowi może to nic nie mówić, no bo gdzie za kierownicą można znaleźć jakiegoś kilodżula. No to przeliczę to na bardziej jasne jednostki i tak będzie to odpowiednio 2,74 kWh i 4,1 kWh. Niestety, nie ma precyzyjnie określonej porcji energii potrzebnej do zabicia 1 człowieka, ale przyjmij chociaż to, nie tylko ty Szeryfie, zwiększenie o 50% energii kinetycznej jako zwiększenie o 50% ewentualności szkód czy ryzyka przeżycia wypadku. Jeśli to jest megadebilizm, to czym jest podstawowa jednostka o nazwie debilizm? Ubolewam nad tym, że w przeważającej liczbie kierowcy ciężarówek, i to nie jest obrażanie kogokolwiek, to ludzie o raczej średnim wykształceniu, więc mogą sobie nie zdawać sprawy z pewnych zjawisk fizycznych. Może to proste wyliczenie pomoże…

      • Stachu napisał(a):

        A, że w wypadkach gdy komuś z osobówki coś 'nie pykło' i walnie w sam. ciężarowy to i tak ginie, wiec nie ma żadnej różnicy 🙂

      • zdzichu napisał(a):

        tak ja jestem kierowca ciezarowki, oczywiscie mam wyksztalcenie zawodowe, ale o ile dobrze pamietam to mase glupot odnosnie energii kinetycznej to mialem w gimnazjum na fizyce, wiec wedlug mnie wcale nie zablysnales, ale oczywiscie moge sie mylic, w koncu jestem zwyklym chamem z tira

  11. Kiki napisał(a):

    bola mnie oczy

  12. Bratsebastian napisał(a):

    Jestem przeciw.

  13. L2791 napisał(a):

    Ale przecież kierowcy tirów też powinni być przeciwni większym tirom!!! Bo przecież jeśli jeden kierowca przewiezie aż o połowę więcej ładunku to się zaraz okaże, że co 3-ci kierowca będzie niepotrzebny! Bo dwoma transportami przewiezie się to samo, co kiedyś trzema! Chyba nikt nie chce stracić pracy?

    • Stachu napisał(a):

      Wystarczy popatrzeć na Skandynawię, gdzie LZV (tak LZV, a nie jakieś niewiadomo skąd wyciągnięte przez ekoterrorystow lhv ) jeździ sporo, ale i tak co najmniej połowa jeżdzących tam ciężarówek to normalne zestawy. Żeby zrobić sobie 25 metrowy zestaw to nie każda zwykła ciężarówka się nadaje – chociażby ze złej konfiguracji osi, za słabego silnika i wielu wielu innych rzeczy, tak więc nie obawiaj się tak o to.

      • L2791 napisał(a):

        Chodziło mi o to, że logika przemawia przeciw z każdej strony. Mieszkam tuż koło obwodnicy miejskiej i widzę, co się dzieje z drogą przejeżdżającą obok (zjazdową z obwodnicy, gdzie asfalt jest słabszy). Droga jest łatana średnio raz w miesiącu, a mimo tego przejazd tamtędy to jeden wielki slalom. Pomyśleć, że to zrobiły 40 tonówki.. dlatego nie życzę sobie żebyśmy potem wszyscy kupując benzynę i w podatkach płacili za częstsze remonty dróg dlatego, że tonaż wzrośnie o 50% i ktoś się będzie bogacił obniżając koszty przejazdu. Jednak nie wierzę, że uda się cokolwiek zatrzymać. 70% ludzi jest przeciwko żywności GMO – modyfikowanej genetycznie, a ustawa umożliwiająca uprawianie roślin modyfikowanych genetycznie właśnie została przegłosowana (co ciekawe za było PO i PSL, a przeciw PIS i SLD spodziewałam się innego rozkładu głosów).

        • Stachu napisał(a):

          Pytanie: Dlaczego droga ma sie bardziej zniszczyć jeśli nacisk na oś jest taki sam jak w zwykłym zestawie…
          A po drugie: To nie wina ciężarówek, że w polski asfalt to nic więcej niż smoła…

  14. Premier100 napisał(a):

    http://www.youtube.com/watch?v
    http://www.youtube.com/watch?v
    Same zalety, bardzo dobry pomysl, ale do tego trzeba kumatych kierowcow i oczywiscie nie na wszystkich trasach. Zalety,na trasach wahadlowych, czyli tam i z powrotem, w celu ograniczenia kosztow produkcji , (taniej w sklepach) obnizenia emisji spalin, mniejszego ruchu na drogach, oszczednosci paliwa – to ma sens.
    Dla tych co sie obawiaja ze kierowcy nie beda miec roboty, tylko ze za pare lat zacznie brakowac ludzi do jazdy z dwoch powodow :ze zawod juz malo oplacalny kosztem swojego zycia i rodziny (90%  calego mojego czasu poswiecam tej robocie, a zarobki marne), do tego dodac zrobienie uprawnien od poczatku to okolo 10tys zl na dzien dzisiejszy, wiec chetnych coraz mniej.W fabryce jak by robic na dwie zmiany to wiecej czlowiek zarobi jak za kolkiem.

  15. Juntek200 napisał(a):

    W Polsce to nierealne, wyobrazcie sobie wjechac w jakiekolwiek miasto takim zestawem…

  16. Log napisał(a):

    Czytałem kilka komentarzy, pozwolę sobie ustosunkować się do nich.
    1. Kierowcy ciężarówek to chamy? Każdy użytkownik małych pojazdów który tu wypisuje o chamskości kierowców zawodowych jeżdżących ciężarówkami, powinien przejechać się wraz z nimi, na kilkuset kilometrowej trasie po Polsce. Jestem ciekaw jego reakcji. Uwierzcie mi kierowcy osobówek także dają sie we znaki.
    2. Wprowadzenie LVH, jest bardzo uzasadnione ekonomicznie. W Polsce nikt o tym nie myśli, a jedynie w kilku krajach UE. Więc przestańcie przeżywać że was rozjadą takowe. 
    3. Takie pojazdy zużywają ok 20% paliwa mniej , 2 takie zestawy przewożą ładunek który musiały by przewozić 3 standardowe. Zastosowane są w nich silniki identyczne pojemnością co w wersjach standardowych, mają jedynie inne sterowanie ECU, co pozwala im osiągnać większą moc.
    4. Pojazdy takie jako nowość, spełniać będą jedynie najostrzejsze normy ekologiczne EURO 5 i 6 , na pewno nie będą emitować więcej hałasu, dzięki zastosowaniu nowym wytłumieniom wokół silnika. 
    5. wszystkie wasze postulaty można byłoby rozwiązać w prostszy sposób , bez ładowania ciężarówek na wagony. Min. zastosować co kilka kilometrów pasy do wyprzedzania, z informacją o odległości dzielących nas od nich.
    6. Jako osoba związana z transportem również chciałbym oszczędzać i przewozić ciężarówki na wagonach , jednak nie mamy odpowiedniej infrastruktury. Po za tym kolej wszędzie nie dojedzie, ciężarówki są NIEZBĘDNE do poprawnego funkcjonowania gospodarki. 
    Jest jeszcze wiele innych ale, odnośnie bezsensu tej akcji. Większość ludzi wypowiadajacych sie na tym portalu , nie ma najmniejszego pojęcia o europejskich realiach i problemach transportu. 
      Przepraszam za arogancję ale chciałbym aby przez miesiąc ciężarówki poruszały się wyłącznie po torach, tak aby skutki tego mógł odczuć każdy , raz na zawsze umilkły by tego typu akcje.

  17. JJ napisał(a):

    Ludzie czemu wy takie głupoty piszecie, zero myślenia. Na początku powiem, że jestem kierowcą osobówki. Tiry na tory nie zmniejszą znacznie ruchu samochodów ciężarowych, a za koszt budowy lub remontu torów, budowy terminali można wybudować dużo kilometrów autostrad, ekspresówek. Koszty utrzymania całej infrastruktury kolejowej jest tak duży że państwo by musiało dopłacać w innym wypadku nikt by nie chciał z tego korzystać. Tir nie przeszkadza mi na autostradzie chyba że się wyprzedzają ale nie obwiniałbym za to kierowców tylko tachograf bo kierowca jest zmuszany przez pracodawcę aby przejechał jak najwięcej w określonym czasie (np:przydałby się jakiś dzienny limit kilometrów żeby kierowcy nie zależało tak na czasie). Nie podoba mi się w jaki sposób jest prowadzona ta kampania, przedstawia kierowców tirów jako zabójców.

  18. Xxx napisał(a):

    Pociągi na Tiry!!

  19. Dammak napisał(a):

    Z jednego litra benzyny jest tyle kasy z akcyzy że cała ta akcja TIRY NA TORY to groch o ścianę i to jest ekonomia.

  20. YURI napisał(a):

    Ciekawe, że jak w tym roku zwiększyła się ilość zabitych to powiązali to ze zwiększeniem dozwolonej prędkości, a nie ze zwiększeniem opłat dla ciężarówek na autostradach co spowodowało, że większość omija autostrady powodując zagrożenie dla ruchu osobowego i pieszego. Ciężarówki na drogach lokalnych to zagrożenie. Nawet jeśli ciężarówka nie bierze udziału w wypadku to często je pośrednio powoduje.

    Unia chce ograniczyć liczbę wypadków przez zmniejszenie prędkości w terenie zabudowanym do 30km/h, a jednocześnie chce zezwolić na wprowadzenie nowych zabójców na drogi. Masakra

    • Radhezz napisał(a):

      „Ciężarówki na drogach lokalnych to zagrożenie. Nawet jeśli ciężarówka
      nie bierze udziału w wypadku to często je pośrednio powoduje.”
      Tak, ciężarówka jest przyczyną wypadku, bo jedzie sobie taka blondynka, nagle widzi w lusterku wstecznym takie wielkie auto i hyc do rowu ze strachu… No weź bądź poważny…

      A co do ograniczenia do 30km/h to u nas jest nierealne – infrastruktura drogowa w PL jest przysłowiowe 100 lat za murzynami, i dlatego na drogach toczy się regularna wojna – kierowcy osobówek kontra TIRowcy, gdzie trzecią stroną są służby mające na celu gnębienie kierowców bez względu na tonaż ich pojazdu… Fajne wielopasmowe drogi krajowe, poprowadzone obwodnicami z dala od osad ludzkich z odpowiednio wysokimi prędkościami dozwolonymi – i nagle 99% problemów by się rozwiązało.

User’s Age is:

Leave a Reply